1. Nieokiełznany - Znajdź mnie (I)


    Data: 17.10.2020, Kategorie: Fantazja bez seksu, delikatnie, walka, Autor: Silvana, Źródło: Pokatne

    Nigdy nie wiesz, co może się stać. Nie jesteś w stanie przewidzieć tego, co i jak pokieruje twoim życiem. Czy przeważy ciemność? Czy wręcz przeciwnie, to ty będziesz starał się nad nią zapanować.
    
    Zrozumiałem to niestety dopiero, gdy miałem 18 lat.
    
    Nazywam się Jake Drack i dziś wpuszczę was do swojego świata.
    
    5 lat temu...
    
    - Dalej Red! – krzyknąłem popędzając mojego karego (czarnego) konia do jeszcze szybszego biegu. Ogier parsknął zachęcony i wyciągnął swój krok. Kto by pomyślał.
    
    Dosłownie chwilę temu siedziałem w ciepłym domu, szczęśliwy i nie spodziewający się że moje życie aż tak nagle zrobi zwrot o 180 stopni. Wystarczył jeden telefon bym zerwał się na równe nogi i niemal biegiem wybiegł z domu.
    
    Czym prędzej wszedłem do stajni, wyciągnąłem Red Boy’a z boksu i zwinnie wskoczyłem na jego grzbiet. Słońce chyliło się ku zachodowi a z jego chrap wylatywały obłogi gorącego powietrza. Spojrzał tylko na mnie i już wiedział co zrobić. Ruszył ufnie przed siebie, wiedział gdzie ma biec, czasami zastanawiałem się czy czyta mi w myślach.
    
    Cwałem biegł przed siebie pod stromą górę. Moje policzki już straszliwie szczypały od mrozu. Nie zważałem na to. Byłem ubrany tylko w bluzę z kapturem, dresowe spodnie i ciepłe buty. Galopowaliśmy przez wysokie zaspy, które sięgały Red’owi już do połowy nóg. Zwinnie prześlizgiwaliśmy się między drzewami. Las po tej stronie był bardzo gęsty.
    
    - Jeszcze chwila – krzyknąłem mu gdy byliśmy blisko szczytu wzniesienia.
    
    Nagle usłyszałem krzyki stłumione przez drzewa.
    
    Zatrzymałem się na górze i rozejrzałem. Zauważyłem to czego szukałem. Pociąg sunął po torach. Pognałem mojego wierzchowca w jego stronę. W jednym z wagonów zauważyłem brązowe włosy Ann i jakiegoś typa, który ją szarpał.
    
    - ANN!! - wykrzyknąłem a postać, która stała z przodu pociągu gwałtownie obróciła się w moją stronę i krzyknęła coś do pozostałych wskazując mnie. Zdziwiłem się gdy zauważyłem jak coś czarnego leci w moją stronę. Szaty rozwiewane dookoła były przez wiatr. Ostatnim co zobaczyłem była straszna twarz bez oczu i nosa w niemal brązowym odcieniu. Szpecił ją tylko otwór z ostrymi jak brzytwa zębami, które poczułem na swoim ramieniu. Poczułem jeszcze jak przewracam się i spadam w zimną zaspę oraz JEJ krzyk.
    
    Ocknąłem się czułem jak wraca mi czucie w każdy zakątek ciała. Nie otwierałem jednak oczu. Wiatr smagał mnie po policzkach i nagle przypomniałem sobie co się stało. Wstałem bardzo gwałtownie i jakoś tak za szybko. Rozejrzałem się, dookoła było ciemno a jedyne światło dawała wielka tarcza księżyca, pociągu ani śladu a na moim ramieniu widać było wielką plamę z krwi, śnieg w miejscu gdzie leżałem również był szkarłatnoczerwony. Ściągnąłem w popłochu bluzę i rozerwałem koszulkę na ramieniu. Jedyne co tam zauważyłem to bledsze niż moja karnacja blizny, których nigdy nie miałem. Nie wiedziałem co się dzieje. Usłyszałem rżenie w kierunku miejsca gdzie widziałem pociąg.
    
    - Red? - zacząłem iść w jego stronę, był poraniony, ...
«12»