1. Klient cz. 1


    Data: 13.05.2022, Autor: Rocznik81

    – Nareszcie piątek – powiedziała sama do siebie, zerkając na zegarek. Była 14:45.
    
    – Już nikt raczej nie przyjdzie… – zdjęła szpilki, wykładając się wygodnie w fotelu, nogi wyciągnęła na duże biurko. Na ramiona i czoło opadały jej fantazyjnie przystrzyżone blond włosy, czerwień jej sukienki podkreślającej jej kobiece atuty świetnie komponowała się z mahoniowym kolorem biurka. Włączyła cicho muzykę i przymknęła oczy, a myślami był gdzie indziej… świece.. długi stół… łoże z baldachimem… maski… koronki… piękne suknie… przed oczyma miała to i wiele innych rzeczy. Ruszała palcami u stóp wsłuchując się w muzykę i oddając się chwili. Z błogiego stanu wyrwało ją gwałtowne pukanie do drzwi, w ułamku sekundy w drzwiach stał wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Lekko uśmiechnął się widząc wręcz leżącą na fotelu kobietę.
    
    – No, no. Też chciałbym tak pracować – mruknął pewnym krokiem zmierzając w stronę kobiety.
    
    Ta jak na kobietę przystało z gracją zdjęła nogi z blatu i uniosła kącik ust ku górze.
    
    – Jak widać, ja mogę sobie na to pozwolić.
    
    – Witam – mężczyzna wyciągnął dłoń witając ją mocnym uściskiem, nie pozostała mu dłużna – Piękna i zdecydowana – dodał bez namysłu.
    
    – Proszę siadać – wskazując miejsce po drugiej stronie biurka.
    
    – W czym mogę Panu pomóc?...
    
    Rozmowa nie zajęła im dużo, ponieważ pierwsze spotkanie zazwyczaj dotyczy rodzaju przedsięwzięcia, na kolejne klient musi przynieść komplet dokumentów, no chyba, że ma je ze sobą, ale ten był ...
    ... nieprzygotowany.
    
    Otworzyła kalendarz szukając wolnego terminu.
    
    – Proponuję Panu kolejne spotkanie w poniedziałek, 8 rano.
    
    – Zobaczę Panią szybciej niż przypuszczałem, chyba, że da się Pani zaprosić na kolację albo drinka, w końcu mamy koniec tygodnia.
    
    – Przykro mi, nie umawiam się z klientami, to niezgodne z moim kodeksem etyki zawodowej – skłamała. Ten mężczyzna miał coś w sobie, co ją w nim pociągało. Jego głos przyprawiał ją o szybsze bicie serca, a oczy sprawiały, że zatonęłaby w nich bez opamiętania.
    
    – To może chociaż mogę Panią odprowadzić?
    
    Skinęła lekko głową, ulegając jego prośbie. Wsunęła na stopy bordowe szpilki, które stały obok biurka. On stał i przyglądał się z uśmiechem jej ruchom. Kątem oka widziała jego twarz, lubiła to męskie spojrzenie, to jak mężczyźni na nią patrzyli. Ale jego spojrzenie było inne, wręcz przeszywając ją. Zawsze była ciekawa, co w takich chwilach sobie myślą lub wyobrażają. Złapała w dłoń czarną aktówkę.
    
    – Możemy iść.
    
    +++
    
    W poniedziałek coś zamarudziła, już była spóźniona, ale z porannego pływania nigdy nie rezygnowała. Wskoczyła w wygodne dresy, bluzę, wrzuciła potrzebne rzeczy do torby i wyszła.
    
    Stojąc przed otwartą szafą właśnie kończyła przebierać się po basenie, gdy usłyszała pukanie do drzwi i powitanie klienta.
    
    – Proszę siadać – rzuciła sucho, wiedząc, że jest przed czasem.
    
    Skrzydło drzwi zasłaniało ją całkowicie, więc nie mógł jej dojrzeć, chociaż jego oczy domagały się jej widoku. Dostrzegł ją, bo przez nieuwagę ...
«12»